Posty z kategorii one/oni o sobie


Viola Śpiechowicz dopiero od dwóch lat pracuje pod własnym nazwiskiem (wcześniej projektowała dla Odzieżowego Pola). To jednak wystarczyło, by magazyn Wallpaper nadał jej tytuł New Look of Poland; doceniło ją również jury międzynarodowego konkursu Pitti Immagine. Teraz kreacje Violi będą mogli podziwiać mieszkańcy Wiecznego Miasta? we wrześniu odbędzie się prezentacja jej projektów w Zamku Świętego Anioła.

SPOT.kanie z Violą Śpiechowicz

.

Gratuluję zaproszenia do Rzymu. Jak Ci się to udało?
Na początku roku wzięłam udział w konkursie organizowanym przez Pitti Immagine. Z 260 projektantów z całego świata wyłoniono sześciu, których zaproszono na targi w Mediolanie ( to jedne z największych targów mody). Udało mi się znaleźć w tej szóstce. Wtedy poznałam ludzi z naszej ambasady we Włoszech, akurat organizowali imprezę promującą polskich artystów i zaproponowali mi udział. Impreza ta miała się odbyć już w maju, ale koniec końców została przesunięta na wrzesień. Oprócz mojego pokazu odbędzie się tam wystawa polskiej sztuki, degustacja polskich dań – jednym słowem: promocja polskiego stylu życia.
.

Jaką kolekcję tam pokażesz? Na sezon jesienno-zimowy?
Nie, to będzie specjalnie na tę okazję zaprojektowana kolekcja wieczorowa. Chociaż ja jestem miłośniczką ubrań do noszenia i na pewno przemycę coś na co dzień. Na razie bazuję na impregnowanym jedwabiu, z którym już od jakiegoś czasu eksperymentuję. Wprowadzam też elementy, które mam nadzieje będą współgrać z miejscem pokazu, czyli Zamkiem Świętego Anioła. Chcę dostosować tę kolekcję do okoliczności.

.
Czy miejsce, w którym odbywa się pokaz albo w którym projektujesz wpływa na Twoje kolekcje? Magazyn Wallpaper umieścił Twoje kreacje w kontekście PRL-u, Pałacu Kultury.
Wallpaper umiejscowił mnie w takim kontekście, bo ja z ich punktu widzenia właśnie taka jestem – wychowana w PRL-u. Komunizm, Pałac Kultury to mój background. Na pewno wpływa na mnie to, że jestem z Polski, i też to, że np. teraz siedzę sobie w ogródku. To, czym się żyje, czym się oddycha, oddziałuje na to, co się robi. Z drugiej strony – bywa, że ludzie wychowani w szarości łakną koloru. Pochodzenie, wychowanie może więc też działać na zasadzie kontrastu – poszukujesz czegoś zupełnie innego, niż to, co cię otacza.

.
A jaki motyw przewodni ma kolekcja jesienno-zimowa? Ta, która pojawi się w poznańskim SPOT Concept Store?
Dużo linii A, rozprutych rękawów, narzutki, pelerynki; dużo brązów, koloru dymu, trochę zieleni i fioletu. Lubię takie poszarzałe kolory, z których wyłaniają się inne barwy. W Rzymie mam zamiar pociągnąć temat zieleni, takiej zgniłej, ale nasyconej. Często stosuję pokręcone połączenia koloru. Na przykład brąz z fioletem i zielenią.

.
Potrafisz sprawić, by barwy stały się ciekawe, zaczęły “grać”, dzięki formie, konstrukcji ubrań?
Trudno mi mówić o kolorach, bo ja  je czuję fizycznie, a nie obmyślam. Wiem tylko, kiedy uzyskuję satysfakcjonującą mnie harmonię koloru i kroju, tak że niczego nie jest za dużo, ani za mało. Staram się ufać odczuciom. Nie zmieniam czegoś, bo tak jest modnie. Szukam nowych doznań estetycznych, ale pozostaje wierna swoim upodobaniom.

.
Czy  w kolekcji jesienno-zimowej masz ulubiony zestaw, coś z czego jesteś szczególnie dumna?
Dumna to ja chyba nigdy do końca nie jestem. Ale w tej kolekcji pojawił się płaszczyk, który bardzo lubię, choć sama nie wyglądam w nim najlepiej. Na dodatek on nawet nie wychodzi dobrze na zdjęciach, ale każda osoba, która go przymierzyła, miała miły błysk w oku.
Tkanina, którą wykorzystałam przy tworzeniu tej kolekcji daje dużo możliwości, mam ochotę dalej z nią eksperymentować. Sadze, ze da się jeszcze dużo z niej wydobyć.
Cieszę się też, że udało mi się uzyskać w tej kolekcji klimat jak z filmów Hitchcocka. Wrażenie, że kobieta jest śliczna, niewinna, łagodna, ale że wiąże się z nią jakieś niebezpieczeństwo, coś nieoczekiwanego. Widać to dobrze na zdjęciach, ze ta piękna i krucha istota jest zagrożona. Oczywiście, sama kolekcja nie jest groźna. Po prostu w tej atmosferze łatwiej mi było przekazać charakter ubrań.

.
Czy zdarzyło się kiedyś, że zaprojektowałaś jakąś sukienkę a potem zauważyłaś, że przypomina Ci coś, co wcześniej widziałaś?
Tak, to się często zdarza. Takie przebitki z dzieciństwa. Od zawsze interesowałam się plastycznymi zjawiskami i pamiętam chociażby tkaniny, których dotykałam. Na dodatek mój wujek był projektantem, wychowywałam się wśród materiałów i mogłam obserwować, jak powstają ubrania. Tak mocno to na mnie oddziaływało, że teraz gdy robię coś z tkaniny z jakimś wzorem, nagle sobie uświadamiam, że jest on podobny do czegoś, co widziałam, jak miałam osiem lat. Zabawne, że mam takie ciągoty.

.
Czy Twoim zdaniem modę można nazwać sztuką?

To pytanie, na które trudno nie odpowiedzieć banałem. Myślę, że lepiej zapytać, co w ogóle jest sztuką? Czy obraz na ścianie jest sztuką, a ciuch już nie? Często bywa na odwrót. Wszystko jest kwestią poziomu wykonania. Czasem sztuką jest wypowiedzenie jakiejś kwestii, która akurat w tej chwili powinna być wypowiedziana.

.
Studiowałaś na UMK w Toruniu na wydziale sztuk pięknych. Czy nie kusi Cię, by wrócić do malarstwa?

Strasznie mnie kusi, zwłaszcza po ostatnich wakacjach w Holandii. Cały czas padało, miałam więc  tour po muzeach. Oglądając te wszystkie obrazy zatęskniłam za malowaniem. Bardzo  bym chciała znaleźć na to czas, choć wiadomo, że moje obrazy nie od razu będą sztuką (śmiech).

.
Nominowano Cię właśnie do Elle Style Awards 2008. W uzasadnieniu podano, że jesteś innowacyjna. Czy rzeczywiście chcesz robić coś innego, nowego?
Zawsze. Nie interesuje mnie bezsensowne powtarzanie, szukam czegoś nowego. Niektórzy sądzą, że wszystko już było, ale wydaje mi się, że zawsze można znaleźć jakieś nowe zderzenie koloru z formą, formy z tkaniną, tkaniny z konstrukcją. Takie poszukiwania są ekscytujące.
Moja mama, gdy powiedziałam jej, z kim będę rozmawiać, stwierdziła: “o, wreszcie ktoś, o kim słyszałam!”.

.
Czy na co dzień czujesz się sławna, znana?
Szczerze? Zawsze czuję się trochę zaskoczona, gdy ktoś mnie zna. Jest mi miło, gdy ktoś mówi, że podobają mu się moje projekty, ale myślę, że jeśli chodzi o popularność to jeszcze wszystko przede mną (śmiech). Poza tym tak naprawdę wolę budować markę niż własny wizerunek.

.
Co lubisz w samej pracy projektanta? Przygotowanie kolekcji, zamieszanie przed pokazem, projektowanie na zamówienie?
Uwielbiam projektować kolekcję, wymyślać pokaz, ustalać, kto, kiedy i w czym wychodzi. Nie przepadam jednak za samym pokazem. Może to głupio brzmi w ustach projektantki, ale po prostu tak się wtedy denerwuję, jest we mnie tyle emocji, że czasem wolałabym, żeby to się odbyło beze mnie.
Jeśli zaś chodzi o projektowanie na zamówienie, to bardzo lubię jak przychodzą do mnie klientki. Mam szczęście, to zwykle są fajne osoby. Kontakt z nimi powoduje, że wymyślam coś nowego. Ludzie swoją energią, oczekiwaniami, wyglądem, prowokują oryginalne rozwiązania.

.
A kogo chciałabyś ubrać a nie miałaś jeszcze okazji?

Björk chętnie bym ubrała, ale ona się jeszcze do mnie nie zgłosiła (śmiech).
Jeżeli chodzi o polskich artystów – Gabriela Kulka. Kręci mnie jej muzyka, inspirują piosenki. Myślę, że umiałabym stworzyć ubrania, współgrające z tą eklektyczną muzyką.

.
Co chciałabyś, by ludzie mówili o Tobie, Twoich projektach?
Chyba to, co napisali o mnie w Elle, że jestem innowacyjna. To świetny komplement dla projektanta, prawda?

.
______________________________________________________________
Z Violą Śpiechowicz rozmawiała Jagna Jaworowska

0 artyści + projektanci, one/oni o sobie, szafa! 09 Sep 2008

“Pomysły postaci, słodkich i miękkich chodziły za mną od wieków. Ciągle myślałam jak ubrać tęsknotę za dzieciństwem i wielkim niebieskim zającem, jak połączyć to z jakąś jednak nowoczesnością, jak zjednać sobie milusińskich i te starsze “dzieciaki”.

Zdarzyło sie tak, iż wróciłam do domu rodzinnego i tam wśród kwitnącego rzepaku i przekwitających mleczy, w zaciszu sypialnio-pracowni, z chaosu wyłoniło się 8 barwnych postaci, połączonych ze sobą nierozerwalnymi szmaciano-rodzinnymi więzami.”

Softy i Cuksy – autorstwa Agnieszki Polewskiej.

Agnieszka Polewska || fuadesign

3 artyści + projektanci, igła z nitką, one/oni o sobie 30 May 2008

Folky.pl

*

Jest pewne miejsce na mapie Warszawy, gdzie..
… pachnie suszonymi kwiatami, starym drewnem a czasami nawet ciastem. Gdzie, każdy kto lubi otaczać się wyjątkowymi rzeczami znajdzie coś dla siebie i najbliższych. Miejsce gdzie tradycja wymieszana jest z nowoczesnością, folklor z użytkowością, gdzie pasja rękodzielnictwa łączy twórców ludowych i amatorów zainspirowanych naturą i folklorem.
*

Skąd pomysł na takie miejsce?
Podróżując po polskich wioskach spotkałam wielu ciekawych ludzi i zauważyłam, ze robią fantastyczne rzeczy. Miałam takie marzenie, by zrobić album z tymi ludźmi. Opisać kim są, co robią, co jest ich pasją. Z czasem pomysł ten stał się dla mnie inspiracją do stworzenia czegoś więcej, a że od dawna myślałam, o tym by być “na swoim”, marzenie stało się rzeczywistością i doszło do powstania Folky, miejsca, w którym nie tylko kupujesz ale i przy pysznej kawie ucinasz sobie pogawędkę oraz (a może przede wszystkim) dowiadujesz się czegoś nowego lub ciekawego o tradycjach naszego regionu.

*

Wspomniałaś o artystach? Kto projektuje dla Folky?

Twórcy to przede wszystkim starsi ludzie, których poznałam i poznaje w czasie “wędrówek” po wsiach. Ich tradycja tworzenia przejmowana jest z pokolenia na pokolenie. To naprawdę niesamowici ludzie, którzy odnajdują przyjemność i wytchnienie w swojej twórczości, po ciężkim dniu pracy na roli.
Dla Folky tworzą również młodzi ludzie tacy jak Kasia Sulej czy Andrzej Typiak, którzy zainspirowali się tradycyjną techniką, wzorem lub też najzwyczajniej naturą i tworzywem.
*

A sama również tworzysz dla Folky?

Projektowanie to moja wielka pasja. Sama zaprojektowałam wnętrze Folky, projektuję i maluję koszulki, czasami krawaty oraz.. ciasta według własnych receptur. W niedalekiej przyszłości chciałabym właśnie poszerzyć asortyment Folky o unikatowe wyroby spożywcze ręcznie wyrabiane, jak np. śliwki w oleju z orzechami do sałatek, czy nalewki dojrzewające w słońcu i inne pyszności. Jeśli wpadam na jakiś pomysł to staram sie go sprawdzać w praktyce i często coś z tego pozytywnego wychodzi..

__

z pomysłodawczynią butiku Folky Handmade, Magdaleną Maksalon rozmawiała Pink/Go Biernacka

3 artyści + projektanci, one/oni o sobie, w podróży, wnętrza 13 Nov 2007

Jest takie miejsce, gdzie spędzają mnóstwo czasu, wykonywane przez nich czynności według wszystkich reguł powinny nazywać się pracą, ale oni wybrali miejsce jako sposób na życie. Tam piją kawę, jedzą, spotykają się ze znajomymi.

Oprócz tego miejsce jest sklepem – galerią – concept store’m. Mają tam skład tkanin, łazienkę zawaloną fotelami do zrobienia, lampami, które czekają na swoją kolej..

To jest ich miejsce. MIEJSCE dwójki przyjaciół – Bartka i Przemka.

Miejsce w Krakowie

.

1. Skąd pomysł na Miejsce? Jak się to wszystko zaczęło?

Zaczęło się zupełnie banalnie.. zaczęliśmy robić rzeczy dla siebie do swojego mieszkania. Nasi przyjaciele i znajomi, kiedy zobaczyli efekty poprosili nas o to, by coś takiego zrobić dla nich. I coś, co miało być remedium na posuchę na rynku wnętrzarskim stało się naszym zajęciem. Okazało się, że najbardziej odpowiadają nam lata 50-70, które w Polsce jeszcze nie tak dawno były kompletnie niedoceniane. Nas z kolei zachwyciły formą. Stworzone przez artystów, świetne w proporcjach.. A zaczęło się kawał czasu temu, tak naprawdę. Proces dochodzenia do otwarcia Miejsca był długi. Obaj wówczas pracowaliśmy, przygotowanie pierwszych projektów – godzenie tego z pracą nie było łatwe.

W pewnym momencie powiedzieliśmy sobie “jak nie teraz to nigdy”. Postawiliśmy wszystko na głowie – z mieszkania zrobił się magazyn, jednocześnie z przyjaciółmi robiliśmy remont lokalu. Rano praca, potem remont, w nocy prace nad fotelami, lampami, pakowaniem detali.

.

2. Wzornictwa uczono Was w..

Wykształcenie mamy kompletnie kierunkowe ;P Przemek jest absolwentem poznańskiego kulturoznawstwa, a ja krakowskiej antropologii kultury. Ale żeby nie było kompletnie od czapy – Przemek pisał pracę o architekturze wnętrz w dobie globalizacji i glokalizacji, wracających trendach i neomodernizmie, a ja zabrałem się za napisanie nowych notatek o campie, rozwijając myśli Susan Sontag.

.

3. Gdzie znajdujecie meble do przeróbek?

Szukamy wszędzie. Bazary, targi, likwidowane biura, jeździmy po całej Polsce, czasem zdarza się nam, że nasi klienci nam coś przynoszą, no i wymieniamy się informacjami z zaprzyjaźnionymi antykwariatami, które celują w starsze rzeczy. Okazuje się, że łatwiej jest znaleźć przyzwoitej jakości artdeco niż dizajn z lat 50-70. W Polsce oczywiście. Za granicą jest lepiej. Dlatego znajomi nas przeklinają – potrafimy wrócić z wakacji autem wypełnionym po dach. “Hamuj! Coś tam było” to najczęsciej słyszany okrzyk w samochodzie.

.

4. A skąd czerpiecie pomysły na metamorfozy?

Pomysły rodzą się w procesie dyskusji, by nie powiedzieć kłótni. Czasem wygrywa elegancja, czasem poczucie humoru. Szukamy kolorów, wzorów. Jak powiedziała Elsie de Wolfe “It’s beige! My favourite colour!”. Ale tylko w takich okolicznościach , w jakich te słowa zostały wypowiedziane – czyli na widok Partenonu, a nie w mieszkaniu. Wiemy, co nam się nie podoba, a o to co nam się podoba toczymy twórcze boje. Potrafimy trzymać fotel miesiącami dopóki nie znajdzie się to co nas obu zadowoli. Czasem jest to po prostu strzał. Znajdujemy materiał i wiemy “tak, będzie idealny do tego, a to do tego”.

.

5. A nad czym najczęściej pracujecie? Nad fotelami, lampami, stolikami?

Różnie. Wynika to ze zbieracko-łowieckiego systemu pracy. Nigdy nie wiemy, co i kiedy się znajdzie. Dlatego czasem dominują fotele, czasem krzesła, a czasem dodatki z poczuciem humoru – świecące tulipany, lampy misie.

.

6. Czy często zgłaszają się do Was osoby z zamówieniem mebla według własnego pomysłu?

Czasem ludzie przychodzą do nas, bo nie są w stanie znaleźć czegoś, co sobie wymarzyli. Wtedy stajemy na głowie, by pomóc im zrealizować to marzenie. Ale koncepcja musi być zgodna z naszą drogą – nie robimy nic wbrew sobie. Pytamy co to ma być, gdzie ma stanąć, jaką ma pełnić funkcję, jak wygląda mieszkanie. Dajemy sobie kilka dni, sprawdzamy magazyn i składamy kilka propozycji, formy i kolorystyki.

.

7. Ile czasu zajmuje Wam przeobrażenie znaleziska?

Po znalezieniu właściwego rozwiązania dla mebla (a to może potrwać, o czym wyżej), proces nie jest długotrwały. Współpracujemy ze świetną pracownią. Tam trwają prace renowacyjne, których my z racji braku umiejętności nie jesteśmy w stanie wykonać. To po prostu kwesta jakości, oni wiedzą jak, my wiemy co trzeba zrobić. Oczywiście czasami natrafiamy na trudności. Największym koszmarem jest rynek tkanin! Znalezienie czegoś nieprzeciętnego czy fajnego wzoru graniczy z cudem. Czasem jeżeli coś się pojawia, to cena przerasta możliwe granice.

.

8. A jak funkcjonuje Miejsce na mapie Krakowa? Jesteście związani z jakimiś formacjami artystycznymi?

Oprócz takiej codziennej działalności to.. Zaczęliśmy udzielać się scenograficznie. Przygotowaliśmy wnętrza do filmu Edina (w ramach projektu 30minut) dla Nedana Mikovicia. Pomogliśmy też ekipie katowickiej filmówki. Współtworzymy sesje modowe z Łukaszem Sakiewiczem dla Wysokich Obcasów, wspólnie przygotowaliśmy też materiał dla Playboy’a. Krakowska pracownia Manto wystawia u nas kury znoszące złote jajka – koncepcyjne zabawki, które cieszę się powodzeniem wśród dorosłych. Pokazujemy także prace studentów i absolwentów ASP / Mateusza Gryzło (sitodruk, grafika), Marty Wajdy (malarstwo), Pauliny Lignar (malarstwo). Można się u nas dowiedzieć też co słychać w Karpatach Magicznych, kupić DIK’a, zina wydawanego przez Karola Radziszewskiego. Kaja Sarapak czyli muamua dizajn – pokazuje u nas potwory. W sumie sporo się dzieje..

3 artyści + projektanci, one/oni o sobie, w podróży, wnętrza 22 Jun 2007

Opowiadanie o sobie nie jest jej najmocniejszą stroną. Uważa, że to jej prace potrafią powiedzieć wiele o jej charakterze, o tym co lubi a czego nie.

Nazywa się Kasia Kamińska i tworzy piękne rzeczy.

Kaminska

*

Ta niezwykle skromna i pracowita osóbka znalazła na szczęście czas, by zamienić z Pink kilka słów..

*

1. Projektujesz.. Projektuję i szyję torebki, głównie damskie, chociaż zdarza mi się projektować również dla facetów.

2. Co czujesz kiedy tworzysz? Najczęściej nie mogę się doczekać, kiedy skończę i ujrzę w całości coś, co do tej pory widziałam w wyobraźni. Ale sam proces tworzenia również jest dla mnie bardzo ciekawy ? działa na mnie jak terapia. Po prostu uszczęśliwia.

3. A inspiracje? Nie mam sprecyzowanych źródeł inspiracji. Mam za to otwarte szeroko oczy i uszy ? na wszystko co mnie otacza. Zawsze doceniam rzeczy dobre ? dobrą muzykę, dobrą książkę, dobry design. Lubię czuć zachwyt nad pomysłem i kunsztem wykonania pracy innego człowieka ? cokolwiek by robił. To mnie najbardziej inspiruje ? dostarcza pozytywnej energii potrzebnej do mojej pracy.

4. Rzecz, z której powstania jesteś najbardziej dumna? Najbardziej jestem dumna z tego, że robię postępy.

5. Nad czym teraz pracujesz? Nad niczym szczególnym ? po prostu szyję torby. Realizuję pomysły, które mam w głowie. Cały czas jest tam ustawiona kolejka takich pomysłów, które czekają na uszycie. Mam nadzieję, że tego mi nie zabraknie.

__

z Kasią Kamińską rozmawiała Pink / Go Biernacka

3 artyści + projektanci, one/oni o sobie, szafa! 08 Mar 2007

panna dekadencja – Magdalena Barcik – .NUDA.VERITAS.
* Lubi kolor różowy, długie paznokcie, czarne koty, niebanalnych facetów, białą czekoladę, mrożoną herbatę, drogie perfumy, dżentelmenów, ekstrawaganckie fryzury, zapach siarki, wiśniową tabakę, bananowe lizaki, długie spacery o 23:17, zielone kwadraty, komplementy z ust czarujących brunetów, Bacardi cytrynowe, wieczorne papierosy, kłamać.
** Jest osobą dobrze wychowaną, nastawioną życzliwie, cyniczną, obsceniczną, czasem niekulturalną i bezczelną,pełną uroku i wdzięku.
*** Jej obsesją jest robienie zdjęć ludziom kupującym pomarańcze.

Panna Dekadencja

*

Przyparta do muru, grzecznie odpowiedziała na kilka pytań zadanych przez Pink:

*

1. Projektujesz.. biżuterię wyjątkową, specyficzną, niepowtarzalną, indywidualną. Dla odważnych kobiet, o nieprzeciętnych gustach, bez względu na wiek, wzrost, wyglyd, kolor oczu. Projektuję to co lubię.

2. Co czujesz kiedy tworzysz? Proces tworzenia wpływa na mnie kojąco. To mnie relaksuje, uspokaja i co chyba najważniejsze uszczęśliwia. Zawsze gdy tworzę myślę o tym by podobną dozę szczęścia przelać na potencjalnego, przyszłego “nosiciela” mojej biżuterii.

3. A inspiracje? Inspiracje czerpię zewsząd. Głównie to sztuka secesyjnych twórców takich jak: Alfon Mucha, Gustav Klimt, Józef Mehoffer, Stanisław Wyspiański, Aubrey Beardsley, Henri de Toulouse-Lautrec i wielu innych. Inspiruje mnie również literatura i ogrom własnej wyobraźni, na którą zawsze mogę liczyć.

4. Rzecz, z której powstania jesteś najbardziej dumna? Trudno jest mi wybrać taką jedną rzecz. Na ogół dość sceptycznie i nieufnie podchodzę do swoich realizacji, to czas mnie do nich przekonuje. Z pewnością dumna jestem z moich możliwości manualnych, niektórych konceptów, no i z “nudy”.

5. Nad czym teraz pracujesz? Cały czas staram się robić coraz to nowsze i doskonalsze wzory, które później umieszczam na biżuterii. Poza tym maluję, maluję, maluję: obrazy, obrazki, obrazeczki, o!

__

z Dekadencją/Magdaleną Barcik rozmawiała Pink/Go Biernacka

2 artyści + projektanci, błyskotki, one/oni o sobie 09 Feb 2007